„Wyznania gejszy” – Arthur Golden

wyznaniagejszyZawsze bardzo lubiłam książki obyczajowe, które przybliżały mi kulturę i obyczaje innych ludzi. W szczególności fascynują mnie te, które mówią o dalekich zakątkach świata. Toteż, gdy natknęłam się na Wyznania gejszy nie wahałam się ani chwili nad rozpoczęciem lektury.

Arthur Golden opowiada nam historię życia pewnej Japonki, Sayuri córki ubogiego rybaka. Gdy ojcu nie starcza środków na utrzymanie rodziny postanawia sprzedać swoje dwie latorośle. Starsza trafia do burdelu. Młodsza, której życie będziemy poznawać, dostaje od losu szansę, trafi bowiem do tak zwanej szkoły dla gejsz, aby tam pobierać odpowiednie nauki i w przyszłości stać się jedną z nich. Na początku dziewczynka buntuje się, przeklina swój los. Z czasem jednak, pod wpływem jednego spotkania podejmuje świadomą decyzję, że chce być gejszą… Jak będzie wyglądała droga do spełnienia tego marzenia? Jak wygląda świat gejsz? Tego dowiecie się z książki.

Historia opowiedziana przez Goldena jest niezwykle poruszająca; piękna i tragiczna jednocześnie. Przy tym równie magiczna co pełna realizmu. Czytając poznajemy blaski i cienie życia kandydatki na gejszę. Krok po kroku przechodzimy razem z główną bohaterką wszystkie etapy edukacji poznając dokładnie szczegóły ich dotyczące. Wszystko to idealnie wplecione zostało w realia historyczne, kulturowe i polityczne Japonii lat trzydziestych dwudziestego wieku. Wielowiekowa, starannie pielęgnowana tradycja zderza się z coraz prężniej rozwijającą się cywilizacją.

Od początku trochę niepokoił mnie fakt, że autorem książki o życiu gejsz jest, o ironio, mężczyzna. Uważałam, że to wpłynie na utwór negatywnie, no bo siłą rzeczy autor „skazi” swoją opowieść pierwiastkiem męskiego punktu widzenia… Nic takiego ku mojemu ogromnemu i pozytywnemu zdziwieniu nie nastąpiło.

Narracja prowadzona jest w sposób bardzo płynny. Dzięki temu przyjemność czytania jest jeszcze większa. Uzupełnieniem genialnie prowadzonej narracji są bardzo plastyczne i sugestywne opisy pełne obrazowych porównań. Autor ma niezwykle lekkie pióro. Wspomniane elementy czynią książkę jeszcze bardziej wciągającą i sprawiają, że czytelnik czuje się tak jakby sam był częścią świata przedstawionego.

Przedstawione w sposób realistyczny życie kandydatki na gejszę – wszystkie smutki i radości z nim związane z dodatkiem całej obyczajowej otoczki sprawiają, że książka Goldena to nie tylko świetna, porywająca i wzruszająca powieść o kobiecie, która z determinacją walczyła o swoje marzenia, ale i w pewnym sensie podręcznik japońskiej kultury.

Moja ocena: 5/6

„Bez sentymentów” – Erich Segal

bezsentymentówBez sentymentów, to moja już któraś z kolei powieść Segala. Gdy brałam tę książkę do ręki był on już od jakiegoś czasu w gronie moich ulubionych autorów. Już wówczas jego twórczość dość dobrze znałam i wysoko ceniłam, toteż po wyżej wspomniany tytuł sięgnęłam właściwie automatycznie. Opis na tylnej części okładki także brzmiał całkiem zachęcająco.

Początek fabuły osadzony został w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Głównymi bohaterami powieści są Nina i Elliot. Poznali się pracując w jednej z nowojorskich agencji teatralnych. Ona – młoda, ambitna, zdolna, kobieta sukcesu, wręcz skazana na sukces. On – nieśmiały, życiowy nieudacznik, którego nigdy nie opuszcza pech. Pewnego dnia zakochują się w sobie i pobierają się. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. I właściwie już tu zaczynają się schody.

Sięgając po tę pozycję spodziewałam, się że – jak to zwykle bywa w przypadku utworów Segala – wciągnie mnie już od pierwszej strony, pozwoli spojrzeć w niezwykły sposób na zwykłe problemy, poruszy i jeszcze przez jakiś czas po przeczytaniu pozostanie w moich myślach. Niestety rozczarowałam się i to zdecydowanie negatywnie.

Pierwszy raz czytając utwór Segala zastanawiałam się po co właściwie on to opublikował? Nie wiem. Książka jakby zupełnie nie w stylu tego autora. Nie jest jakaś tragiczna, niemniej jednak niczym nie zaskakuje, nie wzbudza żadnych emocji, nie skłania do refleksji. A to ostatnie przecież jest jednym z charakterystycznych elementów jego pisarstwa. Ten deficyt dziwi mnie tym bardziej, że w innych swoich utworach Segal osiągał ten efekt znakomicie.

Utwory Segala generalnie mają to do siebie, że na zwyczajność pozwalają spojrzeć niezwyczajnie. O tym utworze tego powiedzieć nie można. Ta pozycja jest po prostu zwyczajna. Do przesady. Do znudzenia wręcz. Jest właściwie o niczym. Zwykli ludzie, zwykłe problemy – jak zwykle zresztą u Segala, ale tym razem brakowało mi tej otoczki, pozornej błahostki, o którą tak naprawdę wszystko by się rozbijało – tego kontekstu, który gdzieś tam zawsze u Segala był obecny.

Kolejną rzeczą, którą bardzo cenię sobie w książkach w ogóle, a u tego autora zwłaszcza jest sposób kreowania postaci – ich barwność, niejednoznaczność, dynamizm. Oprócz tego język – osiągane dzięki niemu: plastyczność obrazowania, nastrojowość, które tak jednoznacznie mi się z Segalem kojarzą. Próżno tego wszystkiego szukać w niniejszej publikacji. W moich oczach książka wiele na tym traci i przyznam szczerze, że kilkukrotnie już zastanawiałam się, czy Bez sentymentów napisał na pewno TEN Segal. Ciężko mi było w to uwierzyć. Ze wszystkich jego powieści ta jest zdecydowanie najgorsza.

Niemniej jednak pomimo znacznego rozczarowania i ogólnego nie najlepszego wrażenia, jakie wywarła na mnie ta powieść nie mogę nie wspomnieć o zaletach, jakie również dzieło to posiada, choć niestety te schodzą tu zdecydowanie na dalszy plan.

Bez sentymentów to króciutki utwór, a ponadto taki, który mimo wszystko bardzo szybko się czyta. W sam raz dla osób, które poszukają czegoś mało ambitnego i nie długiego, dla zabicia czasu. No i jakby nie spojrzeć ostatecznie odnajduję tu pierwiastek tej „segalowskiej świetności”, a mianowicie urzeka mnie – choć nie w tak wielkim stopniu jak zwykle – sposób podejmowania problemów ludzkich.

Tę książkę bardzo trudno było mi ocenić. Chyba w dużej mierze dlatego, że nie mogę nie patrzeć na nią w kontekście całego dorobku pisarskiego autora. Ocenę przyznałam po długim wahaniu i z bólem serca.

Moja ocena: 2/6