„Duma i uprzedzenie” – Jane Austen

dumaiuprzedzenieDuma i uprzedzenie to klasyka przez duże „K”. Autorką dzieła jest znana, dziewiętnastowieczna pisarka angielska - Jane Austen. Treść trudno jest przybliżyć w kilku zdaniach, gdyż jest to powieść wielowątkowa, obfitująca w liczne zwroty akcji, a na jej kartach występuje mnóstwo barwnych, skonstruowanych z najwyższą starannością i dbałością o szczegóły, postaci.

Akcja powieści rozgrywa się mniej więcej dwa wieki temu. Przenosimy się do Longbourn, majątku położonego niedaleko Meryton - małej mieściny w hrabstwie Hertfordshire. Żyją tam państwo Bennet ze swoimi pięcioma, niezamężnymi jeszcze córkami. Gdy w położonej nieopodal posiadłości Netherfield Park osiedla się Charles Bingley - człowiek młody, przystojny i na dodatek zamożny - pani Bennet stawia sobie za punkt honoru wydanie za niego za mąż jednej ze swoich latorośli. Już podczas pierwszego spotkania ze wspomnianym kawalerem okazuje się, że plan kobiety ma szanse na powodzenie, gdyż Jane, najstarsza z córek, wpadła w oko Bingleyowi. Tymczasem jej siostra, Elżbieta, wzbudza odwzajemnioną antypatię pana Darcyego, przyjaciela Bingleya. Jak potoczą się losy znajomości pierwszej pary? Jak ułożą się stosunki pomiędzy tymi drugimi? Co czeka trzy pozostałe siostry, ich rodzinę, przyjaciół i znajomych? Przekonajcie się sami. Warto, bo w książce dzieje się wiele, a swaty i miłostki, wcale nie są jej jedynym tematem.

Pierwsze, co w sposób szczególny zwróciło moją uwagę podczas lektury, to kreacja bohaterów. Jak już wspomniałam, na kartach powieści występuje ich wielu, ale każdy jest w jakiś sposób szczególny, jedyny w swoim rodzaju i wyróżnia się czymś na tle pozostałych. Wszyscy są zróżnicowani pod względem charakterologicznym. Austen zadbała tu o każdy szczegół. Stworzone przez nią postacie są bardzo realistyczne, żywe i nieustannie wzbudzają w czytelniku cały wachlarz rozmaitych emocji. Zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Dzięki temu właściwie przez cały czas lektury odnosi się wrażenie, że jest się uczestnikiem opisywanych wydarzeń. To z kolei sprawia, że wszystkie emocje towarzyszące bohaterom, stają się nie wiadomo, kiedy udziałem czytelnika. Niekiedy nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wszystko to, o czym czytam działo się naprawdę. I to zupełnie niedawno. Uwielbiam tak napisane książki. Książki, które mnie wciągają w dosłownym tego słowa znaczeniu. Do środka. W samo centrum fabuły. Książki, które przeżywam całą sobą. Do takich należy Duma i uprzedzenie.

Fabuła powieści jest wielowątkowa, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Radosnych, zabawnych, niekiedy dziwnych, a jeszcze kiedy indziej niezbyt pomyślnych. Nie ma tam miejsca na nudę. Cały czas coś się dzieje i bohaterowie wikłani są w liczne, coraz to nowe przygody. Raz coś zdaje się biec po ich myśli, by za chwilę okazało się, że to tylko pozory. Innym razem na odwrót.

Wyśmienicie oddane realia panujące w dawnej Anglii to kolejny niepodważalny atut tej książki. Autorka przedstawia je z dużą dokładnością. Portretuje ówczesne wyższe sfery angielskiego społeczeństwa, ukazując charakterystyczne dla nich obyczaje, cechy i bolączki. Doskonale opisuje ówczesną arystokrację nakreślając obowiązującą reprezentantów tej sfery etykietę. Wprowadzając odpowiedni wątek, wykorzystuje wydarzenia rozgrywające się na płaszczyźnie fabuły także, jako pretekst do przybliżenia czytelnikowi problemów ziemiaństwa. Wiele możemy dowiedzieć się o mentalności i sposobie postrzegania świata charakterystycznych dla reprezentantów poszczególnych warstw. Dobrze zarysowana i ciekawie wprowadzona problematyka społeczno-obyczajowa przydaje również dziełu autentyzmu i jest jego kolejnym walorem.

Dumę i uprzedzenie czyta się niezwykle szybko i z dużą przyjemnością, ponieważ nie brak w niej humoru. Na wielu płaszczyznach mamy do czynienia z komizmem i ironią. Ten pierwszy cechuje przede wszystkim bohaterów. Przejawia się na płaszczyźnie charakteru, języka, stylu bycia. Najbardziej jednak widoczny jest w dialogach, na których niedobór w utworze narzekać nie możemy i które również uważam za mistrzowskie.

Wszystkie wspomniane w poprzednich akapitach elementy przydają utworowi specyficznego klimatu Typowo „austenowskiego” powiedziałabym. Ci, którzy czytali już inne dzieła Jane Austen zapewne będą wiedzieli, o co mi chodzi. Tym, którzy jeszcze nie mieli do czynienia z twórczością tej autorki powiem, że jest on niesamowity, jedyny w swoim rodzaju. Tylko ona potrafi taki stworzyć.

Duma i uprzedzenie to po prostu prawdziwe arcydzieło. Komu polecam tę lekturę? Lubiącym klasykę, powieści obyczajowe, Anglię przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Tym, którzy lubią cenią sobie humor, dynamiczną akcję i wątki romansowe w dawnym wydaniu.

Moja ocena: 6/6

„Krzyk pośród nocy” – Mary Higgins Clark

krzykposrodnocyMary Higgins Clark jest uznaną amerykańską pisarką, która ma na swoim koncie już kilkadziesiąt powieści. Twórczość tej autorki cieszy się popularnością na całym świecie. Krzyk pośród nocy to pierwszy i jak na razie jedyny utwór z dorobku autorki, z którym miałam okazję się zapoznać. Czy wywarł na mnie pozytywne wrażenie? Tak.

Główną bohaterką książki jest Jenny McPartland, matka dwóch dziewczynek w wieku przedszkolnym. Po rozstaniu z mężem kobieta sama zajmuje się wychowaniem córek. Z trudem przychodzi jej pogodzenie roli samotnej matki z pracą zawodową. Mimo wszystko jednak, jakoś wiąże koniec z końcem. Pewnego dnia poznaje Ericha Krugera, nieprzeciętnie zdolnego malarza. Mężczyzna robi na niej bardzo dobre wrażenie. Jest szarmancki, przystojny i zamożny, a co najważniejsze, doskonale rozumie Jenny. Błyskawicznie zdobywa sobie nie tylko jej sympatię, ale i rękę. Kobieta z dnia na dzień rozpoczyna zupełnie nowe, zdawać by się mogło sielankowe, życie w rodzinnym domu męża. Wkrótce jednak dookoła zaczynają się dziać bardzo dziwne rzeczy. Wszystko wskazuje na to, że bohaterka jest nie do końca przy zdrowych zmysłach. Czy rzeczywiście?

Krzyk pośród nocy to bardzo dobry horror i zarazem thriller psychologiczny, trzymający czytelnika w napięciu już od pierwszych stron. Napięcie to jest umiejętnie budowane i stopniowane. Przez cały czas powoli i sukcesywnie wzrasta, aż do osiągnięcia punktu kulminacyjnego i rozwiązania zagadki. Nastrój grozy, którym przesiąknięty jest utwór błyskawicznie udziela się czytającemu. Podczas niemal całej lektury towarzyszyło mi uczucie osaczenia i strach. Przyczyniał się do tego również prosty, ale niezwykle sugestywny i obrazowy język, jakim książka jest napisana.

Ogromnym atutem tej pozycji jest psychologizm. Autorka stworzyła bardzo wnikliwy portret psychologiczny głównej bohaterki. Doskonale opowiedziała wszystkie jej myśli i uczucia oraz ukazała motywy postępowania Jenny. Niestety kilkukrotnie odniosłam wrażenie, że zachowanie kobiety jest kompletnie irracjonalne, a przesłanki psychologiczne, które miały je uzasadniać były dla mnie lekko naciągane. Główna bohaterka strasznie mnie irytowała swoją naiwnością. Była zdecydowanie zbyt naiwna i to aż kłuło w oczy. Osobiście nie wierzę, że jakikolwiek dorosły człowiek, w jakiejkolwiek sytuacji, może wykazywać aż taką naiwność. Poza tym, obojętnie, co by się nie działo, kobieta ta ma zawsze, na wszystko jakieś wytłumaczenie. To właściwie drobny zgrzyt, delikatna rysa na i tak dobrze wykreowanej bohaterce, ale jednak rozpraszało mnie to i potwornie irytowało. Do tego stopnia, że kilka razy, zwłaszcza na początku czytania, miałam ochotę dać sobie spokój z lekturą. Ciekawość dalszych wydarzeń wzięła jednak górę i dobrze, że tak się stało.

Akcja utworu została umiejętnie poprowadzona i dopracowana w każdym szczególe. Rozgrywające się wydarzenia są przez cały czas dużym zaskoczeniem. Ledwie zaczynamy nabierać jakichś podejrzeń, co do dalszego rozwoju wypadków, czy zakończenia, a tu nagle autorka zaskakuje nas czymś, czego nie sposób było się spodziewać i zmuszeni jesteśmy porzucić dotychczasowy trop. Pisarka umiejętnie wodzi czytelnika za nos. Również na sam koniec, gdy wydaje nam się, że już wszystko jasne, że już wszystko wiemy, okazuje się, że zakończenie jest zupełnie zaskakujące, niespodziewane, ale i całkowicie logiczne. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego zakończenia i uważam je za jeden z największych plusów książki.

Książkę tę pragnę gorąco polecić wszystkim lubiącym literaturę grozy i dobre, trzymające w napięciu kryminały, a także powieści psychologiczne. Książka nie jest pozbawiona kilku wyraźnych wad, o których już wspomniałam, ale mimo to jest moim zdaniem całkiem dobra.

Moja ocena: 4,5/6

„Dziwne losy Jane Eyre” – Charlotte Brontë

dziwnelosyjaneNie przepadam za opowieściami o miłości. Jednakże po Dziwne losy Jane Eyre sięgnęłam z ochotą. W końcu to klasyka, a na dodatek powieść obyczajowa, czyli coś, co lubię. Dodatkowo za przeczytaniem książki przemawiał fakt, że wszystkie wydarzenia w niej opisywane rozgrywają się w dziewiętnastowiecznej Anglii. Lubię czytać o tym okresie. Po prostu uwielbiam ten klimat starych dworków, te opisy dawnych obyczajów i konwenansów. Moje oczekiwania były dość wysokie. O tym, czy powieść je spełniła, opowiem za chwilę. Najpierw jednak przybliżę nieco fabułę.

Tytułową bohaterkę utworu poznajemy, gdy jest małą dziewczynką. Osierocona przez rodziców, mieszka w domu swojej ciotki wraz z kuzynostwem. Niestety ciotka Jane nienawidzi jej z całego serca. Jej dzieci także, i notoryczne, za przyzwoleniem matki, dokuczają dziewczynce. Pewnego dnia Jane trafia do szkoły z internatem, która znana jest z niezwykle rygorystycznych zasad. Jak sobie tam poradzi? Tego nie zdradzę. Po ukończeniu szkoły podejmuje pracę u niejakiego pana Rochestera i zostaje guwernantką małej Adelki. Z czasem między główną bohaterką a jej pracodawcą rodzi się uczucie…

Losy Jane są niewątpliwie burzliwe - od początku do końca, ale czy dziwne? Może w pewnym sensie. W każdym razie przymiotnik „burzliwe” zdecydowanie lepiej tu, moim zdaniem, pasuje. Historia Jane to przepiękna, porywająca opowieść o kobiecie doświadczonej przez życie. Wie, czego chce i nie boi się o to walczyć. Ma odwagę dyktować życiu warunki i ma świadomość, że jej szczęście zależy tylko od niej. Panna Eyre to bohaterka niezwykle wyrazista i sugestywna. I choć jej postępowanie niejednokrotnie wydawało mi się głupie czy niezrozumiałe, to jednak obudziła we mnie mimo wszystko jakiś rodzaj sympatii i jej postać żyła w mojej pamięci jeszcze długo po skoczeniu książki.

Postacie drugoplanowe również zasługują na uwagę. Charlotte Brontë stworzyła bowiem całą plejadę niezwykle barwnych i silnie zindywidualizowanych bohaterów. Są oni bardzo wyraziści. Momentami jednak zdawali mi się nieco przejaskrawieni, o nazbyt egzaltowanym sposobie bycia i postępowania.

Uważam, że prawdziwie mistrzowska jest postać pana Rochestera. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wcześniej jakikolwiek bohater literacki budził we mnie tak silne i jednocześnie tak skrajnie różne emocje. Dominowały u mnie: irytacja, furia, zniecierpliwienie i strach. Jednym słowem, w stosunku do ukochanego Jane miałam odczucia raczej negatywne, ale muszę przyznać, że stworzony został genialnie.

Nie tylko kreacja bohaterów wzbudza w czytelniku emocje. Ich przyczyną jest również aura tajemniczości spowijająca utwór, mnóstwo zagadkowych spraw, które przez dłuższy czas pozostają niewyjaśnione. Mimo iż właściwie cała historia jest dosyć banalna, to w żadnym wypadku nie nudna. Zdecydowanie wciąga i absolutnie nie brakuje w niej elementów zaskakujących.

Kolejnym atutem powieści są opisy ówczesnych obyczajów i oddanie klimatu minionych już czasów. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o tę kwestię, w żadnym wypadku się nie zawiodłam, autorka w stu procentach spełniła moje oczekiwania. Książka obfituje bowiem w liczne, bardzo drobiazgowe opisy dawnej Anglii - tej, której dziś już nie ma. Są one bardzo sugestywne i, co najważniejsze, w ogóle nie nużą. Wraz z innymi elementami tworzą niepowtarzalny klimat całości.

Jak już wspomniałam, Dziwne losy Jane Eyre to romans. Jednakże zupełnie inny niż te, które zdarzyło mi się czytać do tej pory. Inny tak bardzo, że przez długi czas zastanawiałam się, czy określenie powieści tym mianem na pewno nie jest błędem. Skąd wątpliwości? Na czym ta inność polega? Na tym, że jest to romans, który nie ma nic wspólnego ze współczesnymi powieściami tego gatunku, w których przeważnie większą część stanowią opisy scen erotycznych pomiędzy głównymi bohaterami, od których aż się robi mdło… Co to, to nie. To jest romans, który kojarzy się dobrze. Zachwyca prostotą, subtelnością, wyczuciem smaku w ujęciu miłości. Ta miłość naprawdę, szczerze wzrusza. Chociaż z drugiej strony muszę przyznać, że mimo wszystko trochę za mało było na kartach utworu właśnie namiętności. Miłość została opisana bardzo patetycznie, ale próżno szukać scen, w których bohaterowie otwarcie i równie patetycznie manifestują to uczucie wobec siebie poprzez czyny. Lekki dysonans, jednym słowem.

Książka niewątpliwie świetna i godna uwagi, ale nie należy spodziewać się po niej zbyt wiele. Nie powinno się oczekiwać arcydzieła, bo można się bardzo rozczarować. To po prostu przyjemna i odprężająca lektura, nadająca się w sam raz na leniwe letnie czy też zimowe wieczory.

Moja ocena: 5,5/6

„Świadectwo prawdy” – Jodi Picoult

swiadectwoprawdyJodi Picoult to współczesna, amerykańska pisarka, która cieszy się niezwykła popularnością. Jej książki podbijają serca czytelników na całym świecie. Nie tylko ze względu na tematykę, ale i niepowtarzalny styl pisarki. Powieści Picoult oscylują wokół tematów trudnych, kontrowersyjnych, niecodziennych. Jedną z nich jest Świadectwo prawdy. Jest to książka, w której odnajdujemy nie tylko ciekawą historię, ale także taka, która pozwoli nam w pewnym stopniu poszerzyć wiedzę.

O czym jest książka? Pewnego dnia  na farmie należącej do rodziny amiszów znalezione zostają zwłoki maleńkiego chłopca - noworodka. Dziecko zmarło wskutek uduszenia, tak więc wiadomo już, że nie był to bynajmniej nieszczęśliwy wypadek. Ktoś umyślnie chciał się chłopczyka pozbyć. Kto? Dlaczego? Podejrzenia padają na osiemnastoletnią Katie Fisher - córkę właściciela farmy, na której znaleziono zwłoki noworodka. Dziewczyna jednak uparcie twierdzi, że nie urodziła żadnego dziecka. Będzie upierała się przy swoim stanowisku nawet, gdy badania lekarskie wykażą, że niedawno przebyła poród. Obrony dziewczyny podczas procesu sądowego podejmuje się - za namową ciotki - jej daleka krewna, prawniczka. Ellie Hathaway. Wprowadza się ona na farmę amiszów, aby zamieszkać razem z Katie, pilnować jej i opracować linię obrony. To wszystko nie jest takie łatwe. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Katie kompletnie nie chce współpracować i nieprzerwanie upiera się przy tym, że nie urodziła żadnego dziecka. Po drugie dlatego, że amisze wiodą bardzo surowy, właściwie pierwotny styl życia. Nie znają mediów, czy elektryczności. Najważniejszymi dla nich wartościami są: praca, rodzina, pokora.

Picoult już na wstępie zarobiła u mnie plusa pięknym stylem i umiejętnie wplecionymi w fabułę informacjami o kulturze amiszów, ich obyczajach, sposobach zachowania, codzienności. Dzięki temu czytanie jest przyjemnością z jednej strony i pożytkiem z drugiej. Przyjemnością, bo duża ilość informacji nie powoduje chaosu i nie utrudnia lektury, a wręcz czyni ją ciekawszą. Pożytkiem natomiast dlatego, że możemy ubogacić swoją wiedzę.

Fabuła utworu jest niezwykle porywająca i skomplikowana została przez autorkę do granic możliwości. Tym, którzy obawiają się, czy Picoult nie przegięła z gmatwaniem wątków mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie. Wszystko jest ogromnie poplątane - to fakt. Niemniej jednak nie za bardzo. Subtelnie. Tak, żeby absolutnie nie wprowadzić zamieszania i wrażenia, jakby gmatwało się fabułę „na siłę”. Do końca nie wiemy kto jest winny, choć na zakończenie czeka się z niecierpliwością. Autorka umiejętnie wodzi czytelnika za nos. Prawdę odkrywamy powoli, w napięciu, stopniowo, kartka po kartce, a ostatecznie dowiadujemy się wszystkiego dopiero na ostatniej stronie.

Kompozycja. Tego należałoby się najbardziej obawiać biorąc pod uwagę stopień zagmatwania fabuły i fakt, że cała historia przedstawiona jest z różnych punktów widzenia i obfituje w liczne retrospekcje. Tymczasem jednak Picoult udowodniła, że potrafi „mierzyć siły na zamiary” i również pod względem kompozycyjnym poradziła sobie świetnie. Każdy wątek poprowadzony został tak, jak powinien. Każdemu poświęcona została odpowiednia ilość uwagi, adekwatnie do sytuacji.

Cała akcja książki jest starannie przemyślana i dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Można to zaobserwować już podczas lektury pierwszych stron, a podczas każdej kolejnej to przekonanie tylko się umacnia. Akacja idealnie współgra z treścią i razem tworzą świetną całość. Na dodatek lektura dostarcza wielu emocji - pozytywnych i negatywnych.

Świadectwo prawdy to bardzo wartościowa pozycja podejmująca uniwersalne problemy, które w jakimś stopniu dotykają każdego. W subtelny sposób zmusza do zastanowienie się nad tym co tak naprawdę ma w życiu znaczenie. Przypomina także o tym, jak ogromną wartością jest rodzina. Ile może dać i jak jest cenna. Ta książka to nie tylko niesamowita i świetnie napisana historia, ale także rozważania nad naturą prawdy. To powieść z morałem. Picoult ukazała w niej między innymi czym może się skończyć dążenie do akceptacji wśród otoczenia za wszelką cenę, a także to jak wysoce mylne potrafią być pozory, na których tak często polegamy.

Moja ocena: 5/6

„Emma” – Jane Austen

emmaO Jane Austen słyszał chyba każdy. Większość kojarzy ją zapewne z Rozważną i romantyczną, gdyż to jest jej najpopularniejsze dzieło. Austen napisała jednak wiele innych wyśmienitych powieści. Jedną z nich jest Emma - pogodna i lekka opowieść, którą czyta się bardzo szybko i przyjemnie, mimo iż akcja toczy się bardzo powoli.

Główną bohaterką jest Emma Woodhouse, dwudziestokilkuletnia kobieta, reprezentantka tak zwanych wyższych sfer. Mieszka ona razem z ojcem w wielkim domu. Życie upływa jej na balach, proszonych obiadach i plotkach. Jest istotą niezwykle rozpieszczoną, apodyktyczną, przekonaną o własnej nieprzeciętności i wyższości nad innymi. Trzeba przyznać, że to bohaterka dosyć irytująca. Przede wszystkim dlatego, że ocenia innych ludzi na podstawie ich urodzenia, statusu społecznego, majątku. Ponadto jest święcie przekonana o własnej nieomylności. Wszelkie próby zwrócenia jej uwagi, że myśli się lub postępuje niewłaściwie - ignoruje. Uwielbia bawić się w swatkę, co tylko w jej mniemaniu dobrze jej wychodzi. To także feministka, która wysoko ceni sobie wolność osobistą i niezależność. Chce swatać wszystkich dookoła, ale sama stroni od małżeństwa. Robi niezbyt sympatyczne wrażenie, nieprawdaż? A jednak - paradoksalnie - jest w Emmie coś, co sprawia, że nie da się jej nie lubić. Może nawet z powodu tych wszystkich wad lubi się ją jeszcze bardziej? Sympatię wzbudzają też liczne zabawne sytuacje, w które zostaje uwikłana - często z własnej winy. Do tego dorzućmy przezabawny język, jakim się posługuje - i naprawdę, mimo wszystko, nie sposób nie żywić do niej ciepłych uczuć.

Zupełnie nie wiem, jak Austen to robi, ale ma ona niezwykłą umiejętność tworzenia bohaterów bardzo wyrazistych, którzy z jednej strony zdają się „nie z tego świata”, a z drugiej – uderzają właśnie swoim realizmem. Na kartach Emmy jest ich pełno. Gdyby ktoś mnie zapytał, za co najbardziej cenię sobie powieści tej pisarki, bez wahania odpowiedziałabym, że właśnie za kreację bohaterów.

Emma jest powieścią niezwykle zabawną i humorystyczną. Po pierwsze, ze względu na język, jednak nie tylko. Trzeba zauważyć, że to typowa komedia omyłek, ale i niesamowita komedia społeczno-obyczajowa. Obfituje w zabawne perypetie i przedstawia w nieco krzywym zwierciadle zwyczaje panujące w czasach współczesnych autorce. Opowiada z przymrużeniem oka o kwestiach zaprzątających na co dzień głowy reprezentantów ówczesnych wyższych sfer.

Kolejną rzeczą, która bardzo spodobała mi się w Emmie, jest sposób, w jaki autorka manipuluje czytelnikiem. Czyni to poprzez wypowiedzi bohaterów, za których pomocą sugeruje czytającemu takie, a nie inne rozwiązanie, by za chwilę udowodnić mu, że podąża złym tropem. Ten zabieg Austen stosuje na kartach swojej powieści kilkakrotnie. Dzięki niemu lektura jest jeszcze przyjemniejsza i bardziej wciągająca.

Momentami byłam - przyznaję - troszkę zawiedziona i rozczarowana. Pewne kwestie zdały mi się potraktowane nieco po macoszemu, a inne niedokończone. Niemniej jednak uważam, że książka jest warta przeczytania. Jest wprost idealna na wolne wieczory. Czyta się ją bardzo szybko, lekko i przyjemnie mimo powolnego toku akcji. Jest niezwykle pogodna i ma ten niepowtarzalny klimat, który potrafi stworzyć tylko Austen.

Moja ocena: 5,5/6